wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 3

Struggle for a Better life

Brooklyn POV:
Wstałam dosyć wcześnie ze względu na Nialla bo nie chciałam się spóźnić. Ubrałam się  szybko w wygodne ubrania 
Brooklyn
. Zeszłam na dół i zjadłam płatki, przy stole siedział mój brat z bananem na twarzy(Dooosłownie...miał całą brudną buzie co jak na 21 latka jest dziwne aleee okej?)
-Cześć Jai -uśmiechnęłam się do niego 
-Dobry księżniczko-wytrzeszczyłam oczy
-Jak do mnie powiedziałeś?-zmarszczyłam brwi
-Nie mogę tak mojej siostry nazwać?-To wszystko wydawało mi się dosyć dziwne.Wszyscy w stosunku do mnie byli mili i nie słyszałam co 5 minut obelg. Może oni widzą coś więcej niż ja? Sama nie wiem.
-Mniejsza-wywróciłam oczami-Spotykasz się dzisiaj z Emm?
-Yup !-wstał z krzesła-A właśnie ona chce z tobą na zakupy więc jutro nic nie planuj.
-Ale..-Nawet nie dał mi dokończyć tylko posłał mi swoje groźne spojrzenie jak to zawsze robi i poszedł na górę -GŁUPEK !
-Też cie kocham Siostra! -Zaśmiałam się cicho i zjadłam płatki. Popatrzyłam na zegar 11:40 więc mam jakieś 20 minut zanim pojadę gdzieś z Niallem. Teen Wolf raczej nie obejrzę no spoko to ...Tumblr? W sumie czemu nie i tak nie mam nic lepszego do roboty .Poszłam na górę i odpaliłam laptop. Weszłam na Tumblra ołł......100 nowych followersów. Nieźle jak na mnie 
***
Usłyszałam klakson samochodu i szybko wyłączyłam laptop. Zbiegłam na dół.
-Wychdzę!-Z malej miseczki na blacie zgarnęłam klucze do domu i wyszłam. Niall czekał już przy swoim aucie i wow wyglądało na dosyć drogie.
-Skąd masz te auto?!-uśmiechnęłam się i do niego podeszłam 
-Spadek po ojcu. Cześć-cmoknęłam go w policzek na przywitanie i przytuliłam 
-Zdradzisz mi gdzie jedziemy?-Spytałam nagle -Nie lubię niespodzianek 
-Zdaje mi się że chciałaś gdzieś jechać -Zaśmiał się a ja nie mogłam nic poradzić ale to wyglądało megaaa uroczo.
-Nie gadaj że jedziemy na jakąś polane zeskoczyć z samolotu-Zaśmiałam się a on w tym momencie był zupełnie poważny i podrapał się po szyi. Niall kurwa powiedz że żartujesz bo zaraz wybuchnę szczęściem. 
-Um...-Horan kurwa no.
-Tak....musisz wszystko popsuć hmm?-zaśmiał się
-Horan kurwa chcesz żebym dostała zawału?-Zawisłam mu na szyi a on oplótł ręce w okół moich bioder. Ja pierdole czemu cały czas się rumienie? Okej znam go nie wiem jak długo no ale kurde. Zaśmiał się a ja zaraz za nim. Mam ochotę cie pocałować tylko problem w tym że jeszcze nigdy tego nie robiłam i boje się że to źle wyjdzie.
-Jedziemy?-przytaknęłam głową i wsiedliśmy do auta. Jechaliśmy powoli i nie wiadomo z jakiego powodu puszczali wolne lub słodkie piosenki. Zatrzymaliśmy się na światłach.
-Więc zostajesz tu na stałe?-popatrzyłam na niego. 
-Yup...póki ty tu jesteś ja też-uśmiechnął się. Horan przypominam ci że mało mi zostało przynajmniej tak mi się wydaje dziękuję że wszystko utrudniasz po prostu super. Nawet nie zauważyłam kiedy nasze nosy się stykały a my byliśmy o krok od pocałunku. Mieliśmy się już pocałować kiedy światło zmieniło się na zielone a samochody za nami zaczęły wydawać z siebie głośny odgłos klaksonu.
-Em..ten no jedź-Przeklinam cie losie. Odwróciłam się szybko do szyby i modliłam się żeby nic nie powiedział. Dzięki  bogu tak się stało a my ruszyliśmy szybko i jechaliśmy na polane. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie słowem co jednak było trochę przykre i było mi trochę źle z tego powodu.
-Brooklyn. Przepraszam że spytam ale...ile ci zostało?-Przełknął ślinę. Było widać że się martwi, spojrzałam na niego. 
-Nic się nie stało jeśli wszystko jest okej to jeszcze 5 lat chyba..nie jestem pewna  ale przygotowałam się już na śmierć. Wiem jak będzie wyglądać i co będę czuła -Uśmiechnęłam się lekko
-Jak będzie to wyglądało?-Skupiał się na drodze mimo to cały czas na mnie zerkał. To jest coraz bardziej bolesne nie boje się śmierci ale BOJE SIĘ ZAPOMNIENIA.
-Najpierw zamknę oczy,będę bardzo słaba i zacznę nie rozróżniać głosów.  Poczuję się jakbym spadała a jednocześnie topiła w wodzie ale będę czuła ulgę ponieważ mam pewność że każdemu kto mnie zna ulży -Niall najwidoczniej nie chciał dać mi dokończyć bo zjechał w jakąś uliczkę i wyłączył silnik. Przytulił mnie z całej siły.
-Nie mów tak błagam nie mów-Założę się że płakał ponieważ poczułam coś mokrego na plecach
-Niall...
-Nie mów-popatrzył na mnie a mi samej zachciało się płakać
-Dlaczego nie mogę? -Patrzenie na niego  łamało mi się serce
-Bo nigdy w to nie uwierzę,nigdy 


"BO NIGDY W TO NIE UWIERZĘ,NIGDY"
-----------
Hejcia więc mamy 3 rozdział Struggle for a better life ! Chciałam przeprosić że rozdziału nie było tak długo ale jakoś nie miałam weny na pisanie eh no ale już jest i mam nadzieje że się cieszycie 

poniedziałek, 6 października 2014

Informacja

Hej ! Na początek chciałam wam podziękować z całego serduszka że to czytacie i że mamy już ponad 450 wyświetleń ! DZIĘKUJE . Teraz mam sprawę generalnie chodzi o zamianę bohaterów . Głównym bohaterem jest teraz Niall i Brooklyn a Jai spada na role brata Brooklyn .Wszystko zostało już zmienione :)
Tori xx

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 2

Struggle for a better life 

(Muzyka )
Brooklyn POV:
Już miałam wejść do domu, niestety usłyszałam moje imię wychodzące z ust Nialla.
-Brooklyn!-No pięknie lepiej już być nie może, po prostu zajebiście.Co ja mam mu powiedzieć ? Znaczy nie to, że się nie ciesze, że tu jest bo się ciesze ale...nie widziałam go 10 lat nie wiem co mam powiedzieć a tym bardziej nie wiem jak on zareaguje.
-Um...cześć-Serio Horan tylko to umiesz powiedzieć?
-Brooklyn ja przepraszam za wszystko .Przepraszam, że nie pisałem-przytulił mnie mocno a ja bez nawet najmniejszej chwili zastanowienia odwzajemniłam przytulenie i wtuliłam się w niego.
-Wszystko rozumiem Niall tylko dlaczego nie pisałeś to trochę bolało-uśmiechnęłam się lekko
-Zmieniłem telefon, numer, wszystko i skasował mi się twój numer. Nie znam go na pamięć więc nie wiedziałem jak napisać-westchnęłam ciężko.
-Nic a nic się nie zmieniłeś wiesz?-popatrzyłam na niego 
-Booo?-zmarszczył brwi i popatrzył na mnie w dół. Przy moim wzroście 156 cm byłam strasznie niska.Niall mierzył co najmniej tyle co Jai - 172 cm.
-Booo... jesteś tak samo głupi co wtedy -pstryknęłam go palcem w nos
-Istnieje facebook,skype i inne portale.
-Eh no tak ...Przepraszam -podrapał się lekko po głowie. Hej stop! Nie żeby coś ale czy on zapomniał o moich urodzinach? Co jak co bo nie lubię ich obchodzić ale Niall zawsze składał mi życzenia i z tego co pamiętam nawet miał mnie zawsze w kalendarzu.
-Mniejsza możemy iść do domu? Bolą mnie nogi-Przez raka nawet najdrobniejsza mała rzecz sprawia że się meczę.
-Żartujesz?! Idziemy do Parku ! -uśmiechnął się szeroko . Ah przecież on nie wie o raku 
-Niall...-położył palec na moich ustach.
-Shhh...idziemy do parku i koniec-chwycił mnie za rękę i poszliśmy do parku.
-Matko po co ja się na to zgadzam-zaśmiałam się cicho
-Bo mnie ubóstwiasz-zaśmialiśmy się
***
  Jakiś czas później byliśmy w parku ,usiadłam na jednej z ławek i zamknęłam oczy.
-Więc Horan co u ciebie?-uśmiechnęłam się mimowolnie, tak bardzo mi go brakowało gdyby nie ta przeklęta choroba wlazłabym z nim na jakieś cholerne drzewo jak kiedyś.
-Em...nie wliczając pewnego szczegółu to dobrze -uśmiechnęłam się no bo halo jak może być źle skoro on wrócił?
-Jakiego szczegółu?-popatrzył na mnie i zmarszczył brwi. Cholera mam mu powiedzieć teraz? To go zniszczy. Znam go za dobrze ...przejmie się tym że go ze mną nie było. Założę się, że tak będzie to oczywiste.
-Jak u ciebie ? -próbowałam zmienić temat rozmowy ale na marne.
-Deliliah-No zajebiście nazwał mnie moim drugim imieniem, musi być albo zły albo naprawdę ciekawy .
-Mam raka zostało mi 5 lat-powiedziałam szeptem i spuściłam głowę. Po co ja mu to mówiłam hm?!Matko Rey jesteś idiotką . Tak jestem dziwna jestem po prostu zwykle nienormalna. Podniosłam głowę, zaraz gdzie Niall? Zauważyłam go odchodzącego w stronę domu . Dlaczego ? Nie spodziewałam się tego po nim a jednak . Wow to boli co ja mam teraz zrobić? Wstałam ale zrezygnowałam i usiadłam . Zbyt bardzo bolały mnie nogi. Zaczęłam płakać a, może to dziwne ale Niall jest dla mnie ważny i to bardzo. To on zawsze mnie pocieszał nie mama, tata czy Jai tylko Niall . Teraz jedyne czego pragnę to dostać się do domu , wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Jaia.
-Halo ? Brooklyn ? Co się stało?-Jai był wyraźnie zmartwiony . Nie odzywałam się przez jakieś 2 minuty.
-Możesz po mnie przyjechać Jai?-pociągnęłam kilka razy nosem i popatrzyłam smutno na jakąś dziewczynkę.
-Jasne Brook gdzie jesteś?-otrząsnęłam się i próbowałam uśmiechać mimo wszystko.
-W parku 
-Zaraz będę-rozłączył się i po 5 minutach przyszedł po mnie. Popatrzyłam na niego z uśmiechem ale w oczach dalej miałam łzy.
-Hej
-Brook płakałaś?-przytulił mnie szybko a ja pokiwałam tylko głową -shh już okej 
-Dziękuję -uśmiechnęłam się słabo.Po jakimś czasie byliśmy w domu, poszłam do pokoju 
-Brook przez kogo płakałaś?-Do pokoju wszedł Jai i oparł się o framugę drzwi.
-Znaczy nie wiem czy przez kogoś...
-Brook nie mam czasu na monologi kto to był-miał tą swoją złość w oku czyli prawdopodobnie chce temu komuś przywalić tylko proszę żeby tym razem go nie bił
-Niall. Ale to nic obiecaj że nic mu nie zrobisz 
-Spoko siostra ale rozmowy nie uniknie jasne?-pokiwałam głową i wróciłam na twittera
Niall POV:
-Zostawiłem ją z tym wszystkim kiedy mnie potrzebowała. Jestem kretynem największym gównem na świecie-Chodziłem nerwowo po pokoju i mówiłem sam do siebie. Na moim biurku było zdjęcie a głownie zdjęcie moje i Brooklyn  jak byliśmy malli. Pamiętam ten dzień doskonale. Było to w jej 8 urodziny dokładnie przed moim wyjazdem.
Wspomnienia :
-Niall ! -biegła do mnie z prędkością światła-Patrz dostałam kota !-pokazała mi małą białą kotkę.
-Wow ! Jaka słodka !-Po pokoju latało pełno dzieci ale zawsze bawiliśmy się tylko z sobą
-Nazwę ją ...Snow ! -oznajmiła z ogromnym uśmiechem
-Mogę się nią czasami opiekować?-patrzyłem na kota z tak wielkim uśmiechem jak ona 
-Pewnie! Będziemy takimi jakby rodzicami! -uśmiechnąłem się do niej szeroko 
-Dzieci tort !-pobiegliśmy szybko do tortu na którym były lukrowe księżniczki 
-Naprawdę Brooki? -zaśmiałem się
-Nie mam z tym nic wspólnego-oznajmiła robiąc śmieszną minę. Zdmuchnęła świeczki i zaczęła klaskać. Nie była normalna była inna, nie taka jak inne dziewczynki z naszego miasteczka. Zawsze śmiała się z wszystkiego i nigdy nie płakała.Tego dnia złożyliśmy też sobie obietnice 
-I zawszę będziemy się uśmiechać choćby nie wiem co Okay ?
-Okay -i tak to było. 
Koniec wspomnień:
-Byliśmy wtedy tacy mali Boorklyn a teraz to wszystko ma się skończyć za 5 lat?-Usłyszałem dzwonek do drzwi i zszedłem na dół. Otworzyłem, stał tam Jai i był nieźle wkurzony
-Słuchaj dupku jeszcze raz złamiesz mojej siostrze serce to wyrwę ci nogi z dupy jasne?-warknął. Podniosłem ręce do klatki piersiowej tak jakbym mówił, że nic nie zrobiłem
-Spokojnie nie złamie jej serca już nigdy Jai-uśmiechnąłem się 
-Wow łatwo poszło -zdziwił się się trochę
-Jai mam prośbę daj mi jej numer proszę 
-Okej-podał mi jej numer i poszedł do domu .Wybiła 22 a ja napisałem jej sms'a 
"Wszystkiego naj,naj,najlepszego Brooklyn przepraszam że dopiero teraz ale są 2 powody. Jeden z nich jest taki, że dopiero teraz mam twój numer a drugi o 22 przecież się urodziłaś aniołku. "
Brooklyn Pov:
Dostałam sms'a i  łzy zebrały mi się w oczach. Zaraz jego pokój jest obok mojego okna .Poszłam do okna i je otworzyłam. 
-Niall! -krzyknęłam na tyle głośno żeby usłyszał. Udało się, Niall otworzył okno i z uśmiechem na mnie spojrzał 
-Wszystkiego najlepszego księżniczko.
-Dziękuję -uśmiechnęłam się 
-Przepraszam za tamto w parku po prostu zaskoczyłaś mnie .Nie powinienem wtedy odchodzić przepraszam.
-Niall już okej -uśmiechnęłam się promiennie.
-No a teraz powiedz mi jakie jest twoje największe marzenie-uśmiechnął się i potarł ręce
-Matko -zamyśliłam się-zawsze chciałam zeskoczyć z samolotu.
-Wow kreatywnie tak więc jutro o 12 przed moim domem
-Panie Horan czy to randka ?-zaśmiałam się 
-Może Panno Clarks.
_____
i tak oto dum dum dum mamy 2 rozdział Struggle for a better life :) 
Jak wam się podoba rozdział? 
Mam do was 3 prośby
  1. Dodawajcie komentarze ponieważ nie wiem czy jest sens to dalej pisać i czy ktoś to w ogóle czyta i czy poświęcam mój czas na marne czy też nie .Lubie pisać to opowiadanie ale nie wiem czy jest sens skoro nie ma komentarzy które są bardzo motywujące :)
  2. Na stronie została dodana ankieta na której możecie głosować na ile podoba się wam te fanfiction także oddajcie głos .
  3. Piszcie czy chcecie konta postaci na twitterze :)

niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział 1

Struggle for a better Life

Brooklyn POV :
Jaki mam plan dnia ? Wstać, przeżyć, iść spać .Jeśli chodzi o przeżycie to mówię dosłownie .Nazywam się Brooklyn Clark i mieszkam w małym miasteczku Mullingar w Irlandii. Kiedy miałam 8 lat wykryto u mnie raka z przerzutami, to wtedy wyjechał Niall. Kim jest Niall ? Ah no tak "przyjacielem od piaskownicy " szkoda tylko, że o mnie zapomniał. Ma już 20 lat a ja dzisiaj kończę osiemnastkę więc mija 10 lat odkąd się wyprowadził . Nienawidzę obchodzić urodzin, zastanowicie się pewnie dlaczego ...oh jest dużo powodów jestem coraz starsza, mam mniej sił na walkę z chorobą i zostało mi coraz mniej lat życia . Ile? 5 mało co nie ?czego życzę sobie co roku ? To nic wielkiego... w pewnym sensie. Nie proszę o Bóg wie co, nie proszę o jakiś cud wyzdrowienia proszę  tylko o to żeby Niall wrócił i było tak jak dawniej .
***
-Brooklyn ! Zejdź na dół ! -nie ma to jak obudzić człowieka o 8 rano co nie mamo ?
-Zaraz !-odkrzyknęłam i niechętnie wstałam z łóżka.Udałam się do łazienki, wyszczotkowałam zęby, uczesałam włosy w wysoki kucyk i zrobiłam lekki makijaż. Założyłam biały  crop top z napisem "NY" i pasujące do niego czarne rurki. Zgarnęłam mojego Iphona z szafki nocnej i sprawdziłam czy może Niallowi przypomniało się, że  mam dzisiaj urodziny  i napisał mi sms'a. Zeszłam na dół i zobaczyłam pełen talerz naleśników z syropem klonowym na stole .Jupi kalorie !
-Wszystkiego najlepszego córeczko -uśmiechnęła się mama i odsunęła dla mnie krzesło. Wow co za nowość.
-Dziękuję mamo ale...mówiłam ci że nie chcę świętować -westchnęłam i wyciągnęłam małą świeczkę z naleśników
-Upsss-zaśmiała się cicho a ja po prostu musiałam się uśmiechnąć nie ?
-Wszystkiego naj siostrzyczko -Jakby tego było mało mój pieprzony braciszek Jai musiał zejść na dół.Chodząca perfekcja jak to mówią moje koleżanki z klasy. Nienawidzę go za to ale i bardzo kocham mimo że on uwielbia mnie wkurzać i zawsze zachowuje się jak starszy barat, jest mega zajebisty i w ogóle.
-Hejka Jai, dzięki-uśmiechnęłam się lekko w jego stronę i zaczęłam jeść naleśniki.
-Gdzie chcesz dzisiaj iść hmm?-usiadł obok mnie a ja prawie zakrztusiłam się jedzeniem .Czy on właśnie chce gdzieś zemną iść ? Zawsze chodzi gdzieś z Emily, jego dziewczyną a tu proszę moje urodziny i boom ! 
-Coś ty taka zdziwiona ? Chyba mogę zabrać gdzieś siostrzyczkę nie ?-Zaśmiał się cicho 
-No możesz ale znając mnie nie będę miała siły po jakiejś godzinie chodzenia Jai-mruknęłam i zjadłam naleśniki. 
-Oh to pojedziemy autem okej? Przynajmniej w twoje urodziny będę spoko bratem -uśmiechnął się
-Doooobra...um Kino? -zaśmiałam się cicho -Grają mój ulubiony film 
-Batman?-popatrzył na mnie a ja skinęłam głową.
-Toooo jak ? -zaśmiałam się.
-Okej a teraz idź na dwór młoda bo zarośniesz w tym domu -zaśmiałam się cicho 
-Gadasz jak Ojciec -wstałam powoli i ubrałam buty-Wiesz co jednak jesteś spoko Jai 
-Cóż ....Dzięki?-zaśmialiśmy się i wyszłam z domu .Ledwo co podniosłam wzrok a już osłupiałam.Czyżby moje życzenie się spełniło ? Czy tam naprawdę stoi Niall i niesie pudła do domu obok czy tylko mam zwidy?
______
Więc oto mamy pierwszy rozdział . Nie za długi wiem, ale się poprawię :)
Jak myślicie co zrobi się z Brooklyn ? Następny rozdział pojawi się jakoś tak za 3-4 dni :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 16 sierpnia 2014

Wstęp

Struggle for a better life

Ona zwykła dziewczyna z małego miasteczka w Irlandii w Mullingar  jednak ma raka i to krzyżuje jej wszystkie plany na życie. Ma wszystkiego dość i całymi dniami leży w łóżku i ogląda swój ulubiony serial "Teen Wolf" .
On jest jej przyjacielem od piaskownicy jednak wyprowadził się  wieku 8 lat,teraz po 10 latach wprowadza się z powrotem do Mullingar i kiedy dowiaduję się że jego przyjaciółce zostało 5 lat życia chce sprawić żeby każdy dzień był jej jak najwspanialszym.
Niall Horan

Brooklyn Clark