niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział 1

Struggle for a better Life

Brooklyn POV :
Jaki mam plan dnia ? Wstać, przeżyć, iść spać .Jeśli chodzi o przeżycie to mówię dosłownie .Nazywam się Brooklyn Clark i mieszkam w małym miasteczku Mullingar w Irlandii. Kiedy miałam 8 lat wykryto u mnie raka z przerzutami, to wtedy wyjechał Niall. Kim jest Niall ? Ah no tak "przyjacielem od piaskownicy " szkoda tylko, że o mnie zapomniał. Ma już 20 lat a ja dzisiaj kończę osiemnastkę więc mija 10 lat odkąd się wyprowadził . Nienawidzę obchodzić urodzin, zastanowicie się pewnie dlaczego ...oh jest dużo powodów jestem coraz starsza, mam mniej sił na walkę z chorobą i zostało mi coraz mniej lat życia . Ile? 5 mało co nie ?czego życzę sobie co roku ? To nic wielkiego... w pewnym sensie. Nie proszę o Bóg wie co, nie proszę o jakiś cud wyzdrowienia proszę  tylko o to żeby Niall wrócił i było tak jak dawniej .
***
-Brooklyn ! Zejdź na dół ! -nie ma to jak obudzić człowieka o 8 rano co nie mamo ?
-Zaraz !-odkrzyknęłam i niechętnie wstałam z łóżka.Udałam się do łazienki, wyszczotkowałam zęby, uczesałam włosy w wysoki kucyk i zrobiłam lekki makijaż. Założyłam biały  crop top z napisem "NY" i pasujące do niego czarne rurki. Zgarnęłam mojego Iphona z szafki nocnej i sprawdziłam czy może Niallowi przypomniało się, że  mam dzisiaj urodziny  i napisał mi sms'a. Zeszłam na dół i zobaczyłam pełen talerz naleśników z syropem klonowym na stole .Jupi kalorie !
-Wszystkiego najlepszego córeczko -uśmiechnęła się mama i odsunęła dla mnie krzesło. Wow co za nowość.
-Dziękuję mamo ale...mówiłam ci że nie chcę świętować -westchnęłam i wyciągnęłam małą świeczkę z naleśników
-Upsss-zaśmiała się cicho a ja po prostu musiałam się uśmiechnąć nie ?
-Wszystkiego naj siostrzyczko -Jakby tego było mało mój pieprzony braciszek Jai musiał zejść na dół.Chodząca perfekcja jak to mówią moje koleżanki z klasy. Nienawidzę go za to ale i bardzo kocham mimo że on uwielbia mnie wkurzać i zawsze zachowuje się jak starszy barat, jest mega zajebisty i w ogóle.
-Hejka Jai, dzięki-uśmiechnęłam się lekko w jego stronę i zaczęłam jeść naleśniki.
-Gdzie chcesz dzisiaj iść hmm?-usiadł obok mnie a ja prawie zakrztusiłam się jedzeniem .Czy on właśnie chce gdzieś zemną iść ? Zawsze chodzi gdzieś z Emily, jego dziewczyną a tu proszę moje urodziny i boom ! 
-Coś ty taka zdziwiona ? Chyba mogę zabrać gdzieś siostrzyczkę nie ?-Zaśmiał się cicho 
-No możesz ale znając mnie nie będę miała siły po jakiejś godzinie chodzenia Jai-mruknęłam i zjadłam naleśniki. 
-Oh to pojedziemy autem okej? Przynajmniej w twoje urodziny będę spoko bratem -uśmiechnął się
-Doooobra...um Kino? -zaśmiałam się cicho -Grają mój ulubiony film 
-Batman?-popatrzył na mnie a ja skinęłam głową.
-Toooo jak ? -zaśmiałam się.
-Okej a teraz idź na dwór młoda bo zarośniesz w tym domu -zaśmiałam się cicho 
-Gadasz jak Ojciec -wstałam powoli i ubrałam buty-Wiesz co jednak jesteś spoko Jai 
-Cóż ....Dzięki?-zaśmialiśmy się i wyszłam z domu .Ledwo co podniosłam wzrok a już osłupiałam.Czyżby moje życzenie się spełniło ? Czy tam naprawdę stoi Niall i niesie pudła do domu obok czy tylko mam zwidy?
______
Więc oto mamy pierwszy rozdział . Nie za długi wiem, ale się poprawię :)
Jak myślicie co zrobi się z Brooklyn ? Następny rozdział pojawi się jakoś tak za 3-4 dni :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ