wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 2

Struggle for a better life 

(Muzyka )
Brooklyn POV:
Już miałam wejść do domu, niestety usłyszałam moje imię wychodzące z ust Nialla.
-Brooklyn!-No pięknie lepiej już być nie może, po prostu zajebiście.Co ja mam mu powiedzieć ? Znaczy nie to, że się nie ciesze, że tu jest bo się ciesze ale...nie widziałam go 10 lat nie wiem co mam powiedzieć a tym bardziej nie wiem jak on zareaguje.
-Um...cześć-Serio Horan tylko to umiesz powiedzieć?
-Brooklyn ja przepraszam za wszystko .Przepraszam, że nie pisałem-przytulił mnie mocno a ja bez nawet najmniejszej chwili zastanowienia odwzajemniłam przytulenie i wtuliłam się w niego.
-Wszystko rozumiem Niall tylko dlaczego nie pisałeś to trochę bolało-uśmiechnęłam się lekko
-Zmieniłem telefon, numer, wszystko i skasował mi się twój numer. Nie znam go na pamięć więc nie wiedziałem jak napisać-westchnęłam ciężko.
-Nic a nic się nie zmieniłeś wiesz?-popatrzyłam na niego 
-Booo?-zmarszczył brwi i popatrzył na mnie w dół. Przy moim wzroście 156 cm byłam strasznie niska.Niall mierzył co najmniej tyle co Jai - 172 cm.
-Booo... jesteś tak samo głupi co wtedy -pstryknęłam go palcem w nos
-Istnieje facebook,skype i inne portale.
-Eh no tak ...Przepraszam -podrapał się lekko po głowie. Hej stop! Nie żeby coś ale czy on zapomniał o moich urodzinach? Co jak co bo nie lubię ich obchodzić ale Niall zawsze składał mi życzenia i z tego co pamiętam nawet miał mnie zawsze w kalendarzu.
-Mniejsza możemy iść do domu? Bolą mnie nogi-Przez raka nawet najdrobniejsza mała rzecz sprawia że się meczę.
-Żartujesz?! Idziemy do Parku ! -uśmiechnął się szeroko . Ah przecież on nie wie o raku 
-Niall...-położył palec na moich ustach.
-Shhh...idziemy do parku i koniec-chwycił mnie za rękę i poszliśmy do parku.
-Matko po co ja się na to zgadzam-zaśmiałam się cicho
-Bo mnie ubóstwiasz-zaśmialiśmy się
***
  Jakiś czas później byliśmy w parku ,usiadłam na jednej z ławek i zamknęłam oczy.
-Więc Horan co u ciebie?-uśmiechnęłam się mimowolnie, tak bardzo mi go brakowało gdyby nie ta przeklęta choroba wlazłabym z nim na jakieś cholerne drzewo jak kiedyś.
-Em...nie wliczając pewnego szczegółu to dobrze -uśmiechnęłam się no bo halo jak może być źle skoro on wrócił?
-Jakiego szczegółu?-popatrzył na mnie i zmarszczył brwi. Cholera mam mu powiedzieć teraz? To go zniszczy. Znam go za dobrze ...przejmie się tym że go ze mną nie było. Założę się, że tak będzie to oczywiste.
-Jak u ciebie ? -próbowałam zmienić temat rozmowy ale na marne.
-Deliliah-No zajebiście nazwał mnie moim drugim imieniem, musi być albo zły albo naprawdę ciekawy .
-Mam raka zostało mi 5 lat-powiedziałam szeptem i spuściłam głowę. Po co ja mu to mówiłam hm?!Matko Rey jesteś idiotką . Tak jestem dziwna jestem po prostu zwykle nienormalna. Podniosłam głowę, zaraz gdzie Niall? Zauważyłam go odchodzącego w stronę domu . Dlaczego ? Nie spodziewałam się tego po nim a jednak . Wow to boli co ja mam teraz zrobić? Wstałam ale zrezygnowałam i usiadłam . Zbyt bardzo bolały mnie nogi. Zaczęłam płakać a, może to dziwne ale Niall jest dla mnie ważny i to bardzo. To on zawsze mnie pocieszał nie mama, tata czy Jai tylko Niall . Teraz jedyne czego pragnę to dostać się do domu , wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Jaia.
-Halo ? Brooklyn ? Co się stało?-Jai był wyraźnie zmartwiony . Nie odzywałam się przez jakieś 2 minuty.
-Możesz po mnie przyjechać Jai?-pociągnęłam kilka razy nosem i popatrzyłam smutno na jakąś dziewczynkę.
-Jasne Brook gdzie jesteś?-otrząsnęłam się i próbowałam uśmiechać mimo wszystko.
-W parku 
-Zaraz będę-rozłączył się i po 5 minutach przyszedł po mnie. Popatrzyłam na niego z uśmiechem ale w oczach dalej miałam łzy.
-Hej
-Brook płakałaś?-przytulił mnie szybko a ja pokiwałam tylko głową -shh już okej 
-Dziękuję -uśmiechnęłam się słabo.Po jakimś czasie byliśmy w domu, poszłam do pokoju 
-Brook przez kogo płakałaś?-Do pokoju wszedł Jai i oparł się o framugę drzwi.
-Znaczy nie wiem czy przez kogoś...
-Brook nie mam czasu na monologi kto to był-miał tą swoją złość w oku czyli prawdopodobnie chce temu komuś przywalić tylko proszę żeby tym razem go nie bił
-Niall. Ale to nic obiecaj że nic mu nie zrobisz 
-Spoko siostra ale rozmowy nie uniknie jasne?-pokiwałam głową i wróciłam na twittera
Niall POV:
-Zostawiłem ją z tym wszystkim kiedy mnie potrzebowała. Jestem kretynem największym gównem na świecie-Chodziłem nerwowo po pokoju i mówiłem sam do siebie. Na moim biurku było zdjęcie a głownie zdjęcie moje i Brooklyn  jak byliśmy malli. Pamiętam ten dzień doskonale. Było to w jej 8 urodziny dokładnie przed moim wyjazdem.
Wspomnienia :
-Niall ! -biegła do mnie z prędkością światła-Patrz dostałam kota !-pokazała mi małą białą kotkę.
-Wow ! Jaka słodka !-Po pokoju latało pełno dzieci ale zawsze bawiliśmy się tylko z sobą
-Nazwę ją ...Snow ! -oznajmiła z ogromnym uśmiechem
-Mogę się nią czasami opiekować?-patrzyłem na kota z tak wielkim uśmiechem jak ona 
-Pewnie! Będziemy takimi jakby rodzicami! -uśmiechnąłem się do niej szeroko 
-Dzieci tort !-pobiegliśmy szybko do tortu na którym były lukrowe księżniczki 
-Naprawdę Brooki? -zaśmiałem się
-Nie mam z tym nic wspólnego-oznajmiła robiąc śmieszną minę. Zdmuchnęła świeczki i zaczęła klaskać. Nie była normalna była inna, nie taka jak inne dziewczynki z naszego miasteczka. Zawsze śmiała się z wszystkiego i nigdy nie płakała.Tego dnia złożyliśmy też sobie obietnice 
-I zawszę będziemy się uśmiechać choćby nie wiem co Okay ?
-Okay -i tak to było. 
Koniec wspomnień:
-Byliśmy wtedy tacy mali Boorklyn a teraz to wszystko ma się skończyć za 5 lat?-Usłyszałem dzwonek do drzwi i zszedłem na dół. Otworzyłem, stał tam Jai i był nieźle wkurzony
-Słuchaj dupku jeszcze raz złamiesz mojej siostrze serce to wyrwę ci nogi z dupy jasne?-warknął. Podniosłem ręce do klatki piersiowej tak jakbym mówił, że nic nie zrobiłem
-Spokojnie nie złamie jej serca już nigdy Jai-uśmiechnąłem się 
-Wow łatwo poszło -zdziwił się się trochę
-Jai mam prośbę daj mi jej numer proszę 
-Okej-podał mi jej numer i poszedł do domu .Wybiła 22 a ja napisałem jej sms'a 
"Wszystkiego naj,naj,najlepszego Brooklyn przepraszam że dopiero teraz ale są 2 powody. Jeden z nich jest taki, że dopiero teraz mam twój numer a drugi o 22 przecież się urodziłaś aniołku. "
Brooklyn Pov:
Dostałam sms'a i  łzy zebrały mi się w oczach. Zaraz jego pokój jest obok mojego okna .Poszłam do okna i je otworzyłam. 
-Niall! -krzyknęłam na tyle głośno żeby usłyszał. Udało się, Niall otworzył okno i z uśmiechem na mnie spojrzał 
-Wszystkiego najlepszego księżniczko.
-Dziękuję -uśmiechnęłam się 
-Przepraszam za tamto w parku po prostu zaskoczyłaś mnie .Nie powinienem wtedy odchodzić przepraszam.
-Niall już okej -uśmiechnęłam się promiennie.
-No a teraz powiedz mi jakie jest twoje największe marzenie-uśmiechnął się i potarł ręce
-Matko -zamyśliłam się-zawsze chciałam zeskoczyć z samolotu.
-Wow kreatywnie tak więc jutro o 12 przed moim domem
-Panie Horan czy to randka ?-zaśmiałam się 
-Może Panno Clarks.
_____
i tak oto dum dum dum mamy 2 rozdział Struggle for a better life :) 
Jak wam się podoba rozdział? 
Mam do was 3 prośby
  1. Dodawajcie komentarze ponieważ nie wiem czy jest sens to dalej pisać i czy ktoś to w ogóle czyta i czy poświęcam mój czas na marne czy też nie .Lubie pisać to opowiadanie ale nie wiem czy jest sens skoro nie ma komentarzy które są bardzo motywujące :)
  2. Na stronie została dodana ankieta na której możecie głosować na ile podoba się wam te fanfiction także oddajcie głos .
  3. Piszcie czy chcecie konta postaci na twitterze :)

3 komentarze: